Tag Archives: Jura Krakowsko-Częstochowska

Orle Gniazda. Kusięta Nowe – Bobolice

Trasa wiodąca z Kusiąt Nowych do Bobolic liczy ok. 40 kilometrów. To ¼ całego Szlaku Orlich Gniazd. W zależności od przygotowania i kondycji, przejść można ją w jeden albo dwa dni. Na drodze spotka się nie tylko ruiny zamków, ale też skałki, jaskinie i inne wytwory natury. Zieleni na szlaku nie zabraknie, choć wiedzie on też fragmentami przez tamtejsze wsie.

Jak wiadomo, Szlak Orlich Gniazd zaczyna się w Częstochowie i kończy w Krakowie. Najczęściej jednak jest tak, że oba te miasta się zna, dlatego też wędrówkę wolałoby się rozpocząć od miejsca innego, oddalonego nieco od aglomeracji. W takim wypadku idealne do startu wydają się Kusięta – dotrzeć można do nich koleją z przesiadką albo ze stacji Częstochowa Raków, albo Częstochowa Osobowa. W ten sposób jednak zostawia się w tyle, leżący bardziej na północ, rezerwat Zielona Góra. Od nas więc zależy, czy wrócimy, by go zobaczyć, czy pójdziemy za czerwonymi oznaczeniami prosto do Olsztyna.

Na odcinku Kusięta Nowe – Bobolice szczególnie warte zobaczenia są:

Szlak Orlich Gniazd

Majestatyczne kamienne budowle z XIV wieku rozprzestrzenione na terenie całej Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej górują nad terenem, przypominając dawną potęgę Królestwa Polskiego. Zadaniem Orlich Gniazd było zawrócenie wroga, gdyby ten chciał z północy uderzyć na Kraków. Mimo że z zamków i strażnic pozostały ruiny, nieprzerwanie zachwycają one turystów przybywających na Jurę.

Szlak Orlich Gniazd

Czerwony szlak ciągnie się przez ponad 162 km, wychodząc z Częstochowy i docierając do Zamku Królewskiego w Krakowie. Nazwany Szlakiem Orlich Gniazd uwzględnia po drodze wszystkie najważniejsze zabytki tego obszaru, będące nie tylko dziełem człowieka, ale również (a może przede wszystkim) przyrody. Trasa wiedzie przez okolice bardzo malownicze – lasy, rezerwaty przyrody poprzecinane łanami pól, by miejscami przechodzić też przez wioski. Gdyby iść powoli, z powodzeniem można ją przejść w tydzień. To wystarczająco dużo czasu, by dokładnie zwiedzić wszystko, co tylko ukazać się może po drodze naszym oczom.