Category Archives: Góry

Mały Szlak Beskidzki

O Głównym Szlaku Beskidzkim słyszał chyba każdy. To najdłuższa znakowana polska górska trasa, ciągnąca się od Beskidu Śląskiego aż po Bieszczady. Warto jednak znać nie tylko tę trasę, ale jeszcze inną – nieco krótszą, wiodącą tymi terenami, do których GSB nie dociera. Mały Szlak Beskidzki zaczyna się w Bielsku-Białej Straconce i biegnie przez Beskid Mały, Makowski aż do Beskidu Wyspowego, kończąc się na szczycie Lubonia Wielkiego.

Jak można się domyślić, MSB nie powstał bez przyczyny. Kiedy wędruje się po Beskidach, warto docenić urodę wszystkich pasm tych gór. I o tych, które położone są w porównaniu z innymi bardziej na północ, MSB ma właśnie przypominać. Trasa nie jest przesadnie długa. Liczy 137 km, a co za tym idzie, zdecydowanie łatwiej przemierzyć ją całą od A do Z niż GSB. Dlatego też Mały Szlak Beskidzki albo może stanowić wprawkę dla tych, którzy chcieliby potem zmierzyć się ze znacznie trudniejszymi pięciuset kilometrami naraz, albo być osłodą dla osób niemogących wziąć urlopu na trzytygodniową wędrówkę GSB. Tak czy inaczej te 137 km warto przejść bez względu na pobudki, jakie nami kierują. Droga – oznaczona czerwonym kolorem – wiedzie przez miejsca urokliwe, bogate przyrodniczo (bardzo dużo lasów z dominującą na tamtym terenie buczyną karpacką), ale też pokryte polanami, z których roztaczają się malownicze widoki na okoliczne góry i doliny.

Główny Szlak Beskidu Wyspowego

To absolutna nowość jeśli chodzi o górskie szlaki. Nowa trasa, wiodąca zarówno po oznakowanych, jak i po nieoznakowanych ścieżkach stworzona została w celu promocji pewnego niezwykłego pasma górskiego.

Niezwykłego, bo niezwykle trudno nazywać je… pasmem właśnie. Szczyty nie tworzą zwartych grzbietów, a wyrastają z ziemi, poprzecinane ze wszystkich stron przełęczami i dolinami.

Chodzi rzecz jasna o Beskid Wyspowy i o Główny Szlak Beskidu Wyspowego „Beskidzie Wyspy”, liczący aż 320 kilometrów.

Niebieski szlak imienia Kazimierza Pułaskiego

Mało kto o nim wie. Wszyscy znają popularny i jednocześnie najdłuższy GSB, czyli Główny Szlak Beskidzki, oznakowany na czerwono i ciągnący się od Ustronia w Beskidzie Śląskim aż po Wołosate w Bieszczadach. Wielu kojarzy GSS, a więc Główny Szlak Sudecki, również czerwony, rozpościerający się między Świeradowem Zdrojem a Prudnikiem.

Tymczasem o niebieskim szlaku Grybów – Rzeszów mówi się niewiele. Albo się go nie zna, albo nie traktuje się go jako wyzwania do przejścia. A mogłoby, bo szlak liczy aż 445 km i jest drugą co do długości tego typu trasą w polskich górach i na pogórzach.

Beskid Śląski: pasmo Czantorii i Stożka

Pasmo Czantorii i Stożka idealnie nadaje się na niedzielną, rodzinną wycieczkę. Przyczyniają się do tego bezpośrednio: spacerowa, mało wymagająca trasa, piękne widoki na Beskidy: Śląsko-Morawski, Śląski, a nawet i Żywiecki, atrakcje w postaci wieży widokowej, wyciągów krzesełkowych i kolejek linowych oraz możliwość odpoczęcia w jednym z aż trzech schronisk.

Trasy

Pasmo Czantorii i Stożka wyznacza granicę z Republiką Czeską. Najpopularniejszą i najchętniej uczęszczaną trasą, obejmującą niemal całe pasmo, jest ta, która wiedzie bezpośrednio na szczyt Wielkiej Czantorii, prowadzi przez Soszów Wielki i dociera na Wielki Stożek. Droga zaczyna się przy stacji kolejowej w Ustroniu Polanie i wiedzie czerwonym szlakiem na Czantorię. To jedyne z miejsc bardziej stromych, gdzie suma podejść wynosi około 600 metrów – jakoś jednak trzeba dostać się na grzbiet. Potem, po wdrapaniu się na górę, idzie się już niemal jak po deptaku. Szlakiem czerwonym wędrujemy nieustannie, aż do ostatniego celu naszej wycieczki.

Bieszczady bez szlaków – pasmo Hyrlatej, Cisna

Bieszczady nie ograniczają się wyłącznie do terenu Parku Narodowego czy też do miejscowości wypoczynkowych i uzdrowiskowych położonych nad Soliną. Pamiętajmy o tym podczas planowania wakacji. Być może zróżnicowanie miejsc, do których się wyjeżdża będzie lepsze od skoncentrowania się wyłącznie na jednym? Być może warto zatem, jadąc w Bieszczady, zejść z oznakowanych szlaków i dostać się na ścieżki mniej uczęszczane, na przykład w pasmo Hyrlatej?

Pasmo Hyrlatej  

Pasmo Hyrlatej nie jest ani największym, ani najbardziej okazałym w Bieszczadach. Niemniej jednak należy do takich, na które warto się wspiąć po to chociażby, aby poćwiczyć orientację w terenie, ale nie tylko. Warto odpocząć też na grzbiecie, gdy na ten się już dostanie – porastają go w dużej mierze łąki, nieco inne jednak niż połoniny. Poza trawami znajdziemy na nim niekończące się połacie jagód, którymi najeść da się do syta. Trzeba tylko wyruszyć na Hyrlatą w lipcu. To również jedno z siedlisk niedźwiedzia brunatnego i innych leśnych stworzeń. Może niekoniecznie najlepszym pomysłem jest spotykanie misia oko w oko, niemniej jednak ciekawym doświadczeniem będzie na pewno natrafienie na jego świeży ślad i przypatrzenie się odbiciu łapy z wyraźnie zarysowującymi się palcami i pazurami.