Monthly Archives: Maj 2013

Transgraniczny Szlak Naftowy

Przemysł naftowy narodził się w Polsce. Każdy chyba zna postać Ignacego Łukasiewicza, wynalazcę lampy naftowej, który umiejętnie wykorzystał możliwości, jakie może dać człowiekowi ropa. I dlatego, by upamiętnić wynalazek z 1853 r. oraz pokazać współczesnym XIX-wieczne miejsca związane z przemysłem naftowym, Polska i Ukraina zjednoczyły się we wspólnym projekcie. Stworzony został Szlak Naftowy, ciągnący się od Krosna aż do Lwowa przez Drohobycz i Borysław. Łącznie liczy on ok. 200 km.   

Ignacy Łukasiewicz

Zanim wejdzie się na szlak, warto zapoznać się z osobą, bez której ten by nigdy nie zaistniał. Ignacy Łukasiewicz, jakkolwiek górnolotnie to nie brzmi, miał znaczący wpływ na rozwój świata. Naukowiec – z wykształcenia chemik farmaceuta, urodził się w latach 20. XVIII wieku. Znany jest oczywiście przede wszystkim ze względu na swój wynalazek i rozwinięcie przemysłu naftowego (założył pierwszą na świecie kopalnię ropy naftowej w Bóbrce k Krosna – 1854 r.), nie powinno się jednak zapominać o innych faktach z jego biogramu. Takich między innymi jak bycie aktywnym działaczem niepodległościowym i społecznym – dzięki majątkowi, którego się dorobił, Łukasiewicz finansował budowę wielu placówek publicznych, takich jak szpitale czy sądy, podejmował też inne inicjatywy, na przykład tworzenia kas zapomogowych czy walki z alkoholizmem.

Beskid Śląski. Szczyrk – Brenna – Bielsko Biała

Beskid Śląski to nie tylko Barania Góra, Skrzyczne czy Klimczok. Wędrówkę można zaplanować tak, żeby ominąć najpopularniejsze i najwyższe szczyty, a i tak zachwycać się pięknem krajobrazu. Przy dobrej formie i możliwości wczesnego wyruszenia na szlak, warto pokonać trasę na przykład ze Szczyrku przez Brenną do Bielska Białej. Przejście trasy zajmie około 7–7,5 godziny.

Wędrówkę zacząć można właściwie wszędzie, bez względu na to, w którym miejscu w Szczyrku aktualnie się przebywa. Ważne, aby wdrapać się (niekoniecznie po szlaku) na grzbiet Beskidu Węgierskiego, ciągnący się równolegle do głównej drogi prowadzącej przez miasteczko. Idąc nią z centrum w stronę Salmopolu, Beskid Węgierski będziemy mieli po naszej prawej stronie (a więc naprzeciw wyciągów narciarskich oraz charakterystycznego szczytu Skrzycznego, na którym znajduje się przekaźnik radiowy). Po wejściu na grzbiet należy iść cały czas czerwonym szlakiem – przez najwyższy szczyt, Kotarz (985 m n.p.m.), aż do Grabowej. Trasa wiedzie i przez las (po prawej), i nie przez las (po lewej od czasu do czasu rozciąga się widok na Szczyrk).

Orle Gniazda. Kusięta Nowe – Bobolice

Trasa wiodąca z Kusiąt Nowych do Bobolic liczy ok. 40 kilometrów. To ¼ całego Szlaku Orlich Gniazd. W zależności od przygotowania i kondycji, przejść można ją w jeden albo dwa dni. Na drodze spotka się nie tylko ruiny zamków, ale też skałki, jaskinie i inne wytwory natury. Zieleni na szlaku nie zabraknie, choć wiedzie on też fragmentami przez tamtejsze wsie.

Jak wiadomo, Szlak Orlich Gniazd zaczyna się w Częstochowie i kończy w Krakowie. Najczęściej jednak jest tak, że oba te miasta się zna, dlatego też wędrówkę wolałoby się rozpocząć od miejsca innego, oddalonego nieco od aglomeracji. W takim wypadku idealne do startu wydają się Kusięta – dotrzeć można do nich koleją z przesiadką albo ze stacji Częstochowa Raków, albo Częstochowa Osobowa. W ten sposób jednak zostawia się w tyle, leżący bardziej na północ, rezerwat Zielona Góra. Od nas więc zależy, czy wrócimy, by go zobaczyć, czy pójdziemy za czerwonymi oznaczeniami prosto do Olsztyna.

Na odcinku Kusięta Nowe – Bobolice szczególnie warte zobaczenia są:

Szlak Orlich Gniazd

Majestatyczne kamienne budowle z XIV wieku rozprzestrzenione na terenie całej Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej górują nad terenem, przypominając dawną potęgę Królestwa Polskiego. Zadaniem Orlich Gniazd było zawrócenie wroga, gdyby ten chciał z północy uderzyć na Kraków. Mimo że z zamków i strażnic pozostały ruiny, nieprzerwanie zachwycają one turystów przybywających na Jurę.

Szlak Orlich Gniazd

Czerwony szlak ciągnie się przez ponad 162 km, wychodząc z Częstochowy i docierając do Zamku Królewskiego w Krakowie. Nazwany Szlakiem Orlich Gniazd uwzględnia po drodze wszystkie najważniejsze zabytki tego obszaru, będące nie tylko dziełem człowieka, ale również (a może przede wszystkim) przyrody. Trasa wiedzie przez okolice bardzo malownicze – lasy, rezerwaty przyrody poprzecinane łanami pól, by miejscami przechodzić też przez wioski. Gdyby iść powoli, z powodzeniem można ją przejść w tydzień. To wystarczająco dużo czasu, by dokładnie zwiedzić wszystko, co tylko ukazać się może po drodze naszym oczom.

Na Wielką Rycerzową

Wypraw na szczyty Worka Raczańskiego nigdy dość. Jest to zbyt malowniczy obszar Beskidu Żywieckiego, aby mógł się on wędrowcowi szybko znudzić. Dlatego jeśli już wyruszyć w podróż, to również i na szczyty inne niż Wielka Racza. Na jakie? Na przykład na Wielką Rycerzową (1226 m n.p.m.), która także jest perłą tego regionu – na nią dotrzeć można między innymi z Soli albo z Rajczy.

Dojazd

W rejon Worka Raczańskiego bardzo łatwo dojechać – pociągi z Katowic do Zwardonia kursują średnio co dwie godziny i zatrzymują się we wszystkich ważniejszych po drodze wsiach i miejscowościach. Tam zaś, dokąd nie dociera kolej, dojeżdżają PKS-y i inne busy, z całkiem niezłą częstotliwością jak na rejony górskie. O dojazd więc nie trzeba się martwić, lepiej dobrze zaplanować trasę. Jedną z propozycji może być wyjście z Soli, przejście kolejno przez Praszywkę Wielką, Bendoszkę Wielką, przełęcz Przegibek i dotarcie na Wielką Rycerzową, tam nocleg w bacówce i powrót na drugi dzień przez Mładą Horę do Rajczy.